Dziennik feministy. Reportaż z życia. Część I

Od lat gimnastykuję się sam ze sobą, żeby wyplenić chwasty wychowania patriarchalnego zasadzone w moim ogródku. Czytam stosowne książki, rozmawiam z odpowiednimi osobami, chodzę na słuszne spotkania i warsztaty. Dodatkowo trenuję umysł, kminiąc, jak się pozbyć seksistowskiego ścierwa z jadłospisu. Wszystko to robię z własnej woli, nikt mnie nie przymusza ani nie mami wiecznym odkupieniem. Po prostu w którymś momencie uświadomiłem sobie, że kultura w której dorastałem i społeczeństwo, w którym żyję, opiera się na przywilejach dla mężczyzn. Czyli w tym i dla mnie.

To faceci są dopingowani do zdobywania świata, podczas gdy dziewczynom się wykłada, że ich miejsce jest u boku mężczyzn, służąc im wytchnieniem po wysiłku w zdobywaniu laurów. To my, kolesie, prędzej jesteśmy promowani w zakładach pracy, na uniwersytetach i w organizacjach niż nasze koleżanki. To my mamy społeczne przyzwolenie na świńskie, seksistowskie kawały i komentarze, podczas gdy panie powinny siedzieć cicho i uśmiechać się tak, żeby nie było widać zębów. Paniom nie wypada. To nam wybaczą przemoc, brak kontroli nad sobą i poniżanie kobiet, bo natura nie wybiera. Taki skręt DNA. Nic się nie da zrobić, córko, powie ksiądz, musisz nieść swój krzyż (ale krzyż, jak zauważył prof. Osiatyński, niósł facet…). To na nas przymkną oko, jak zgwałcimy albo będziemy molestować seksualnie, wmawiając kobiecie, że widocznie prowokowała i sama się prosiła. Nic dziwnego, że chłopu puściły nerwy. Postronki też mają swoją wytrzymałość.     

Dojście do określonego punktu świadomości feministycznej wymagało ode mnie pewnego wysiłku, który podejmuję każdego dnia. Kiedyś myślałem, że skoro pozjadałem wszystkie feministyczne rozumy to patriarchat może pocałować mnie w dupę. Myliłem się. Moja świadomość w żaden sposób nie wpłynęła na uszczuplenie patriarchatu, a co dopiero na jego zniknięcie. Ma się świetnie i niewiele sobie robi (żeby nie napisać nic) z moich wysiłków na rzecz jego zniesienia. Okej, jestem sfeminizowanym gościem, ale nadal mężczyzną wyhodowanym w zmaskulinizowanej kulturze, z szeregiem prerogatyw wynikających z mojej biologicznej płci. 

Przez wiele lat wchodziłem w tę rolę, grałem w „typową” męsko-damską grę pozorów budowania tożsamości w kontrze do płci przeciwnej (dzisiaj bym zapytał: czyli jakiej? Bo absolutnie nie ma mojej zgody na to, że płeć kobieca jest przeciwieństwem męskiej. Raczej jej uzupełnieniem w palecie innych płci kulturowych). Dzisiaj gwiżdżę na normy męskości, przełamuję stereotypy dotyczące płci jak opłatki i sprzeniewierzam się męskim cnotom z uśmiechem na twarzy. Dekonstruuję kulturowy wizerunek mężczyzny z lekkością przekładania klocków. Odmawiam realizacji społecznych oczekiwań (do mnie jako mężczyzny) z łatwością odrzucenia propozycji przyjęcia ulotki. Demontuję patriarchalną ramę wychowania zupełnie jakbym rozkładał konstrukcję z kasztanów i zapałek.

Okazuje się, że takim mądralą jestem w mieście. W dużej aglomeracji, która poprzez wzmożony ruch turystyczny, wykształcenie, dużą rotację ludności i prestiż międzynarodowy jest w stanie przełknąć różne odmiany mojej seksualności oraz anarchistyczne manifesty równości. Schody zaczynają się w miasteczkach i wsiach, które nie pretendują do miana europejskiej stolicy kultury, bo przystanki PKS są z blachy falistej, chałupy zadaszone eternitem, a bezrobocie sięga zenitu. No i bądź tu mądry z tym swoim genderem…

10 maja, 12:00

Jestem u znajomych na wsi. Sobota przy wyrębie lasu. I lecą różne seksistowskie teksty albo „nie świruj, bo takie życie – natury nie oszukasz”. A chłopaki są z okolicznych wiosek. A to jeden lubi sprosić dziewuchy do siebie i tak nachajcować w piecu, żeby te zaczęły się rozbierać. Z gorąca. Drugi baby do lasu nie weźmie, żeby mu się nie pałętała między nogami, itd. Dobrze się nie znamy, więc delikatnie insynuuję, że takie teksty są nie na miejscu, bo odbierają kobietom podmiotowość albo sprowadzają je do poziomu obiektów seksualnych. W odpowiedzi słyszę, że „e tam”, „że w mieście się tych bzdur nasłuchałem”, „że tu człowiek bliżej ziemi żyje”. A ziemia to natura. A natury… wiadomo. No i gadaj z takim. Ale w głowie pobrzmiewają mi słowa Jacksona Katza, że najgorsza plaga to bierność. A ja nie chcę być bierny, więc reaguję. Widocznie za słabo, bo tylko wzbudzam śmiech wśród chłopaków od wyrębu. Tracę grunt pod nogami. Co, mam się obrazić, obrócić na pięcie i wyjść? Z lasu? I gdzie pójdę? Mam się nie odzywać do nich do końca dnia? A może właśnie podgrzewać dyskusję i upierać się przy swoim? Szybką się nudzą. Przeskakują z jednego tematu na drugi. Z jednego świńskiego komentarza na następny. Musiałbym chyba porzucić robotę i zając się dydaktyką wśród drwali na poważnie.

Tego samego dnia wieczorem przy ognisku podobnie. W dodatku chłopaki już tak napite, że kompletnie nic do nich nie dociera. Czuję się bezsilny i zdruzgotany porażką antyseksistowskiej dydaktyki. Jak rozmawiać o równości w takich warunkach? To pytanie ciśnie mi się na usta i błądzi w zakamarkach mózgu w poszukiwaniu odpowiedzi. Niczym Tezeusz podążający za nitką Ariadny. W mieście błyszczę na panelach (głównie dyskusyjnych, ale i podłogowych, jak mnie zaproszą na salony), bryluję w sfeminizowanym towarzystwie, ględzę na antenach o przełamywaniu stereotypów i popisuję się retoryką równościową na wiecach i w wywiadach. A na wsi? Oratorska klapa, wielka i ciężka jak od studni, a może raczej jak od prehistorycznego kamiennego kibla. 

43 thoughts on “Dziennik feministy. Reportaż z życia. Część I

  1. A ja sobie myśle, ze nie wszystko od razu sie dzieje, ze czasem trzeba miesiącami, latami, cierpliwie być sobą i opowiadać o własnym zrozumieniu swiata, a nuz, a byc może któryś z tych drwali myśli podobnie, ale po pierwsze nie mieszka w duzym anonimowym miescie, gdzie zawsze mozna zabrac swoje zabawki gdzie indziej, tylko w malej spolecznosci gdzie jego uczciwosc kosztowalaby ostracyzm i drwiny jedynych kumpli jakich posiada, a po drugie nigdy nie spotkał nikogo, kto by miał wystarczające jaja żeby wystąpić przed rechoczacy szereg? Żeby nie obrażać sie i nie zaperzac, tylko spokojnie i konsekwentnie tłumaczyć? Moze ten spokój i konsekwencja powoli coś jednak zmienia?

    • Pierwsze zdanie mnie powaliło na kolana. Brawa dla Uli.

    • Tyle energii po to by pokazać tę „przepaść” ja/oni… Ciągle to samo po obu stronach barykady. Nie można po prostu żyć i wzajemnie się szanować, bez tego zadęcia? No chyba że ta „wojna” jest koniecznością. Znając historię różnych wojen zapytałbym: kto na tej wojnie zarabia? Bo to ci ludzie mają w niej tak naprawdę interes, bez znaczenia co mają między nogami :/

  2. No i jak rozmawiać, jak tłumaczyć, kiedy mam świadomość, że rozmawiam z chłopcami wychowanymi na grach komputerowych w których kobieta, to tylko blondyna z przerośniętymi cyckami, którą zdobędziesz jak wygrasz wyścig. Nie usłyszą, bo patrzą w mój dekolt, pomyślą tylko, że uparta i przekorna, nie ukrywają nawet kolekcji porno na swoich telefonach, chwalą się liczbą wyciągniętych numerów lasek i wypitych piw.
    A jak rozmawiać z dziewczynami, którym zależy tylko na spojrzeniach i komplementach jakiś durni, napakowanych lub wystylizowanych modeli. Co powiedzieć tym które z jednej strony przyznają ci racje, ale z drugiej za chwilę zaczną opowiadać z iloma facetami to one nie piszą, z kim ostatnio flirtowały, albo „co on jej na to”.

  3. Żeby tak może dodać otuchy w „walce”:
    Kolega ciągle robił seksistowskie komentarze dotyczące kobiet, wspólnego życia damsko-męskiego itp. Próbowałam porozmawiać z nim o tym na spokojnie, wytłumaczyć, w czym rzecz. Nie chciał słuchać. Napisałam kilka maili, w których w spokojny sposób tłumaczyłam, co i dlaczego. Od razu mówił, że „jak widzi już słowo „feminizm”, to mu się ciśnienie podnosi”, itp. Myślałam, że jestem na pozycji straconej. Minęły dwa lata, a on mówi do mnie:
    „Wiesz, przemyślałem sobie to, co mówiłaś o kobietach i feminiźmie. Zacząłem, całkiem z początku nieświadomie i niechcący, dostrzegać problemy, o których mi mówiłaś. Otworzyłaś mi oczy na te sprawy i od tej pory już inaczej na to patrzę i staram się postępować tak, żeby żadnej kobiety nie urazić.”
    Jak usłyszałam: „Otworzyłaś mi oczy…” pękałam z dumy! 🙂

  4. taki zfeminizowany a w lesie zapierdala

  5. Zgadzam się z Ulą. Być sobą – to najważniejsze. Może być tak, że któryś z tych drwali sam na sam przypomni sobie Twoje słowa i w ciszy, w której nie słuchają go koledzy i nie musi brylować, nie zastanowi się chociaż na chwilę, dlaczego powiedziałeś tak, a nie inaczej. Może w końcu w takim towarzystwie trafią się już dwie takie osoby, którym łatwiej będzie przekrzyczeć tłumek i tak dalej i dalej… Zaczyna się od płatka śniegu, a później stanie się nagle wielka śnieżna kula 😀

  6. Zmiana orientacji grup jest bardzo trudna w każdej dziedzinie. Ja jako osoba stroniąca od alkoholu często jestem widziany jako odludek, ignorowany lub wyśmiewany. Jako odpowiedź temu wybrałem powolną drogę, nie oczekuję szybkich zmian, ale także staram sie nie ujednolicić z otoczeniem. Staram się aby mnie zaakceptowali takim, jaki jestem, dopiero po czasie, kiedy ja poznam ich będę każdemu z osobna roztłaczał sens mojego postępowania, moje wartości i cele. Sądzę, że u ciebie jest w dużej mierze podobnie, dlatego ważne żeby nie zaniechać prób zmian, nie wymuszać ich na nikim, jak woda która powoli drąży skałę by w rezultacie przełamywać całe góry.

  7. 🙂 dziękuję.

  8. niemampodpisu

    Hmm… Żartujesz sobie? Obracasz się w zbyt wąskim środowisku, żeby wygłaszać takie opinie. Od zawsze tak było, że mężczyzna ma być silny, jednoznaczny, bronić honoru rodziny, pracować, zarabiać pieniądze. Kobieta zaś jest delikatną istotą, która ma zajmować się dziećmi, pomagać mężczyźnie w różnych sprawach, bowiem facet to takie stworzenie, które swoich uczuć nie wyraża bezpośrednio, kobieta przeciwnie. W takim przypadku kobieta i mężczyzna uzupełniają się nawzajem, jedno lubi to, drugie tatmto. Nic dziwnego, że faceci są dopingowani do zdobywania świata, jak by nie było, to właśnie im dana została siła, która ma im w tym pomóc. Kobiety z natury są delikatniejsze, tego się nie zmieni. Twoje myślenie jest baaaardzo ogólne, zbyt ogólne. Nikt nie przymyka oka na to, gdy kobietom dzieją się złe rzeczy z winy mężczyzn. Doprawdy, trzeba być pedałem, żeby przyrównywać się do kobiety. Całość polega na uzupełnianiu się, jedno robi i lubi to, drugie co innego. I nie ma tu nic nadzwyczajnego, od ZAWSZE było tak, facet jest tym silnym, kobieta delikatną, cierpliwą. I tu nie ma żadnego dyskryminowania anie jednej strony, ani drugiej, po prostu to się nawzajem uzupełnia(ło)… Dopiero teraz, gdy chce nam się wpajać MEGArówność, powstają problemy. NIE MA, powtarzam NIE MA równości między kobietami i mężczyznami, gdyby tak było – wszystko straciłoby sens. Rzecz jasna nie mówię tutaj o równości typu: facet może ścigać się w wyścigach, kobieta nie. No proszę, inteligentna osoba wie i rozumie o co tutaj chodzi, zrównywanie kobiety i mężczyzny jest totalnym debilizmem i idiotyzmem.

    • A co jeśli kobieta wcale nie zamierza być cierpliwa, delikatna i, tak jakby „wyłamuje się” z tego twojego porządku? Bo są takie przypadki, a równość umożliwia im takie zachowanie i takie zajęcia, które same sobie wybierają, a nie te ze społecznych norm, w których facet to, tamto, a baba tamto i to. To działa też w drugą stronę: a może mężczyzna nie czułby się dobrze w swojej roli i wolałby zajęcia uważane za bardziej „babskie”? Poza tym, proszę, wypowiadaj się z nieco większą uprzejmością, bo aż mi się przykro zrobiło jak zobaczyłam zdanie: „…trzeba być pedałem, żeby przyrównywać się do kobiety.”, bo w tym momencie obraziłeś i mniejszości seksualne i kobiety kilkoma słowami. W porządku, to twoja opinia i nie zabraniam ci o niej mówić, ale byłabym wdzięczna gdybyś używał trochę innych słów, bo to „pedał” po prostu wygląda niezbyt sympatycznie. Dzięki. 🙂

  9. Genialnie napisane i podziwiam Twoja ‚odwage’ w takich sytuacjach. Ja czasem myslę, ze to juz ja zwariowalam a caly swiat jest normalny. Rozmawiam z ludzmi (wydawaloby sie) inteligentnymi, mieszkajacymi od zawsze w duzym miescie, w kraju, ktory pod wzgledem dyskryminacji jest troche bardziej do przodu niz Polska – w Wielkiej Brytanii, a mam takie same doswiadczenia jak Ty. Ludzie wysmiewaja, obrazaja, mysla,ze feministka nienawidzi facetow, ze ‚papla byle paplac, bo to baba’ itd.
    Tak czy inaczej, mnie to nie powstrzymuje i nie powstrzyma, a raczej motywuje bardziej do: douczania sie na ten temat, dzielenia sie moimi uwagami i ‚nawracania’ moich znajomych, a takze indoktrynacji dzieci (ucze w szkole oraz dzieci znajomych).
    Mam nadzieje, ze nadal bedziesz kontynuowal swoja gimnastyke feministyczna i z niecierpliwoscia wyczekuje kolejnych czesci dziennka.
    Pozdrawiam

  10. Pytanie do autora, od osoby o zgoła odmiennych poglądach: czy zdarza się Panu przebywać w towarzystwie kobiet/dziewczyn, które nie są wojującymi feministkami? Dla większości kobiet/dziewczyn z którymi mam przyjemność spędzać czas, slogany o ucisku patriarchalnym, dyskryminacjach itp, są totalną abstrakcją. Płeć piękna/słaba, lubi być piękna i fizycznie słabsza od mężczyzn i lubi też silniejszych od siebie facetów. Czy się to feministkom podoba czy nie. Nie możecie na siłę wmawiać kobietom, że muszą robić kariery, bo opieka nad domem jest uwłaczająca (?!) bo to po prostu nieuczciwe i to jest właśnie seksizm, wynoszenie męskich atrybutów przed damskie. Kobiety różnią się od mężczyzn i chwała im za to, bo dzięki temu można się uzupełniać. Jeśli dla Was kobieta jest wartościowa, tylko jeśli będzie silna fizycznie i na kierowniczym stanowisku najlepiej w jakiejś korporacji, to całe towarzystwo feministyczne, trzeba od razu uznać za seksistowskie i uwłaczające kobietom. Wyznaje zasadę, że człowiek powinien sam decydować o swoim losie i jeśli kobiecie zależy na karierze to nikt nie powinien jej tego zabraniać, jest zresztą masa pań które osiągają sukcesy zawodowe, o których wielu mężczyzn nie może nawet pomarzyć. Natomiast niedopuszczalne jest, robienie z kobiet które są paniami domu, matkami, nauczycielkami, kucharkami, szwaczkami, niańkami etc. gorszych i jakiś upośledzonych – środowiska feministyczne patrzą na takie kobiety jakby z politowaniem! Liczę, że nie będzie się Pan więcej zmuszał do wypaczonego spojrzenia na kwestie różnic płciowych.
    Pozdrawiam

  11. I jeszcze jedno wtrącenie, bardziej już do samego tekstu:
    Gdyby miał Pan okazję przysłuchać się rozmowie grupy kobiet, które na podobnej zasadzie byłyby bez obecności płci przeciwnej przy pracy tak jak chłopaki przy opisywanym przez Pana wyrębie lasu – to zobaczyłby Pan, że dziewczyny też lubią sobie pożartować z facetów, ponarzekać na nich, „pouprzedmiotawiać” i sprowadzac facetów do roli obiektów seksualnych – każda dziewczyna która to przeczyta i nie jest osobą zupełnie aspołeczną, przyzna rację, ze takie rozmowy, często humorystyczne mają miejsce. Dlatego proponuję więcej luzu i obiektywnego spojrzenia.

  12. Na pewno! Ja też jestem zdania, że cierpliwością i konsekwentną rozmową oraz zwracaniem uwagi na seksizm i krzywdzące stereotypy w końcu przyniesie efekt w postaci zmiany zachowań na równościowe.

  13. a może jednak nie jesteś taki sfeminizowany, jakby Ci się chciało wydawać? Typową męską cechą jest uparte dążenie do wyznaczonego sobie celu, nawet jeśli kosztuje to narażenia na różne niewygody. Myślę, że ostatecznie nie uciekniesz od tego konstruktu, ani nie odrzucisz go niczym ulicznej ulotki. Zanim wciąż będziesz uparcie „nawracał” drwali, czy innych „prostych” ludzi – zadaj sobie jedno pytanie: a może to nie jest do końca tak jak mnie się wydaje? Skoro już i tak codziennie czynisz wysiłek ku temu, by wykorzenić z siebie typowo męskie cechy – zastanów się przy okazji, czy nie podcinasz gałęzi na której siedzisz. Można być facetem, który jest gentlemanem. Nie jest to prostak, nie obraża kobiet, ani nie traktuje ich przedmiotowo. Nie stara się też jednak być jak kobieta, albo w każdym razie nie być mężczyzną w pełnym tego słowa znaczeniu. Słusznie zauważyłeś, że mężczyzna i kobieta nie są przeciwstawni, lecz się uzupełniają. Mało tego – doskonale się uzupełniają. Tak bardzo doskonale, że ani facet nie musi zachowywać się i myśleć jak kobieta, ani kobieta jak facet, żeby była prawdziwa równość. To nie komuna, że równość to tyle samo dla każdego. Piękno człowieka tkwi w różnorodności pomiędzy naszymi płciami i doskonałej harmonii jaką potrafimy wytworzyć gdy każda z nich jest w pełni sobą. Tak mnie wyhodowano w rodzinie i takie mam wnioski z mojej osobistej wieloletniej obserwacji otaczającego mnie świata (zarówno w dużym mieście, jak i na małej wiosce).

  14. Czy miasto czy wiocha, gdzie się nie obrócisz – seksizm. W subtelnościach, w codziennościach. Najgorsze w tym wszystkim jest to (czy miasto czy wiooocha), że większość ludzi nie rozumie, co to seksizm. Niestety. Nie rozumie mojego oburzenia „pozornie niewinnymi tekstami”, a się takie zdarzają i jestem pewna, że w kierunku faceta, by nie poleciały. Pokój z Tobą, każdy kamyczek w tym ogródku się liczy! Pozdrawiam! 🙂

    p.s. Niestety nie wierzę już w spokojne argumentowanie. Zresztą to kolejne wymaganie społeczne od kobiety – potulność, uległość, łagodzenie konfliktów i trzepotanie rzęsami…

  15. matriarchalny-troglodyta

    Najpierw pozbądź się beznadziejnej grafomanii to wtedy może ktoś nie wyznający matriarchalnejnowomowofemogadki w ogóle zrozumie co masz na myśli.
    Po drugie serio uważasz że kiedy kobieta wykorzysta kogoś seksualnie będzie jej trudniej się wybronić niż mężczyźnie? Żyjesz w jakimś innym świecie? Np. w Pakistanie? Bo chyba nie w Polsce ;>

  16. A ja mysle, ze mnie to rozbawilo 😀 Jedziesz do lasu, do pijanych drwali uczyc ich o feminizmie? 😀 Proponuje kolejna wycieczke w gory afganistanu uczyc o wolnosci religijnej 😀

  17. Odkryles pewne sprawyi czujesz sie z nimi dobrze, uwazasz, ze sa sluszne. I dobrze. Inni ludzie maja wlasne odkrycia, czuja sie z nimi dobrze lub zle. Ale nie wymagaj, zeby Twoje i innych odkrycia byly takie same. Jesli jus poznasz takich ludzi – fajnie, korzystaj z przychylnego srodowiska i rozwijaj sie w wybranym kierunku dalej. Jesli nie – to pokaz ze masz swoje zdanie, ale wysluchaj rowniez zdania innych. Nie musisz zmieniac pogladac ani swoich ani innych. Mamy wolnosc – wolnosc pogladow i ich wyrazania. Szanujmy ja.

    Mimo, ze jestem kobieta, to do poruszonych przez Ciebie kwestii mam nieskonkretyzowany stosunek. Byc moze moja roznica w pogladach polega na tym, ze pracuje w branzy mocno zdominowanej przez mezczyzn. Nie spotkalam sie z objawami umniejszania mojej roli, tylko dlatego, ze jestem kobieta.

    Osobiscie uwazam, ze o roli kobiety w domu, pracy czy gdziekolwiek indziej decyduje glownie sama kobieta. I jesli zostala wychowana w tradycyjny spoosb, to i mezczyzni beda ja tak traktowali. Wiec sama proba zmiany podejscia u mezczyzn jest bez sensu, jesli kobiety same pozwalaja na to mezczyznom.

  18. Co to za seksistowskie odniesienia do starożytnej, zmaskulinizowanej kultury greckiej? Tezeusz i Ariadna? Ten Tezeusz, który bezecnie wykorzystał Ariadnę do własnego, egoistycznego celu zabicia Minotaura? Ten, który obiecał, że ją poślubi, a tymczasem porzucił na pastwę odrażającego Dionizosa?…

    Feminiści mają to do siebie, że próbując wykrzywić dorobek kultury zachodniej mającej tysiące lat tradycji potrafią upupić się w prawie każdym, przeintelektualizowanym tekście. 😉

  19. maleparanoje

    A nuż? Przecież takie dyskusje ciągną się właśnie latami. Jeśli ludzie z pokolenia na pokolenie mają wpajane pewne „normy”, które na dodatek im odpowiadają, to nie sądzę, żeby otwieranie im na siłę oczu wyłącznie słowami – jednym uchem wleci, drugim wyleci – przyniosło oczekiwane skutki.

  20. „Czuję się bezsilny i zdruzgotany porażką antyseksistowskiej dydaktyki.”

    Na prowincji proboszcz król, więc nie pogadasz. Edukowanie drwali jak rżnąć też raczej niewiele da. Nawet jeżeli przekonasz którego to nie minie rok i jego matka go naprostuje.

    Nie nauczysz rekina jeść planktonu ;). A nawet jeżeli tak to czym to się różni od indoktrynacji?

  21. Przepraszam czy jak kobiety gadaja o ciachach to tez jest naganne? Bo nie wiem.

    • jeśli tylko o spódnicach to zdecydowanie tak, przynajmniej 50% czasu powinny omawiać trendy w modzie męskiej z podziałem na dodatki dla osób transpłciowych i nieheteronormatywnych 🙂

  22. długo byłam aktywna politycznie (nie w polsce), organizowalam manify, debaty, pisałam artykuły oraz organizowałam i przeprowadzałam debaty wew. scenowe (tzn dla autonomicznej sceny mieszanej). aż do chwili, w której (po studiach gender studies) coś pękło. NIE BĘDĘ już edukowała, tłumaczyła, chciała. NIE wkładam sobie już tej (kobiecej) czapki. mam dość. i uważam, że facetów powinni edukować (i nie tylko, bo nie tylko o fakty chodzi) faceci.

  23. Niestety, im mniejsza miejscowość, tym jest gorzej. Nie przypuszczam, żeby szybko się to zmieniło. To w większości społeczności silnie trzymające się tzw. tradycji, gdzie seksistowskie żarty chodzą w parze z brakiem tolerancji do kościoła. W tych małych i często biednych środowiskach gwarancją przetrwania jest trzymanie z grupą, a ta od wieków dyktuje swoje prawa. Ci, którzy chcą coś zmienić albo są poza marginesem, albo wyjeżdżają. Po fazie nr 1 wybrałam opcję nr 2. Nie żałuję, nie wrócę. Trzymam kciuki za reformatorów prowincji.

  24. A ja sobie myślę że waszym masakrycznym problemem, jest to, że walczycie z równością wobec prawa i nie dostrzegacie naturalnych różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami…

  25. Faceci mieli farta ze zadnej kobiety tam nie bylo.Szybko przestali by miec cale nosy.Do takich prymitywow racjonalne argumenty nie trafiaja.Wiejski maczo z przerostem ego, a tak naprzwde zwykly prostak co zaliczyl w szkole dwie klasy i trzeci korytarz.

  26. Kazdy ma prawo do buntu, przeciw patriarchalnemu systemowi spolecznemu tez… dlaczego nie. Szkoda, ze natury nie da sie jednak oszukac i wszelka przeintelektualizowana retoryka samca ma tylko jedno na celu zwabic wiecej samic – i jakie to piekne, ze i tak to wszystko pozostaje w swerze seksualnosci tylko troche przeintelektualizowanej i zabarwionej inna ideologia niz wyznaja te chlopaki ze wsi – kazdy ma swoje sposoby na bycie bardziej atrakcyjnym w spoleczenstwie – Ty wybrales taki, szkoda tylko, ze w pokladach tolerancji jaka palasz do wszystkich dookola nie odnajdujesz zrozumienia dla drwali… coz

  27. Piotr Warych

    Patriarchalny świat to odległa przeszłość. Dzisiaj większość mężczyzn jest kastrowana psychicznie przez kobiety, a przywileje typu parytety i przepisy równościowe, dające coś w rodzaju „punktów za pochodzenie” otrzymują właśnie nasze kochane Panie. Rubaszne żarty w męskim gronie to sposób na odreagowanie stresu wynikającego z funkcjonowania w schizofrenicznej rzeczywistości współczesnego świata. Nawiasem mówiąc przywileje niegdysiejszych mężczyzn wynikały z odpowiedzialności, jaka na nich ciążyła. Mężczyzna jak żołnierz podczas wojny, czy strażak w czasie pożaru musiał mieć posłuch żeby skutecznie wypełniać swoją misję. Oczywiście niektórzy nadużywali swojej pozycji, podobnie jak niektóre kobiety postępowały nieuczciwie nadużywając swoje „miękkiej” władzy nad mężczyznami. Ludzie nie dzielą się na kobiety i mężczyzn tylko na głupich i mądrych, dobrych i złych. Ten, kto próbuje wprowadzić niezgodę między kobiety i mężczyzn zalicza się albo do pierwszej albo do czwartej grupy.

  28. I am impressed with this website, rattling I am a big fan. bdgebcgeefeg

  29. to smutne że w dzisiejszych czasach już nawet nie wolno być niewinnie wulgarnym bo od razu jest sie nie wiadomo jakim seksistą. nie bardzo również rozumiem, co seksistowskiego jest w sztuczkach skłaniających dziewczyny do zrzucenia ciuchów, nie będą chciały to nie zrzucą, tym bardziej że sztuczka jest wyjątkowo prymitywna. co złego jest w tym że dziewczyny fizycznie podobają się facetom? jak są miłe i mądre to zauważamy również i te ich aspekty

  30. Taką propozycję mam do jaśniepana autora. Może spróbuj Pan pożyć wśród tych ludzi przez kilka lat. W surowych warunkach, spędzić 40 godzin pracy w zimowym lesie, poczuć Polskę „C” pełną piersią, przeżyć dwa tygodnie bez prądu, bo wichura wiała. Postać przy oknie, bo dziecko nie wraca ze szkoły a tu już dawno ciemno. Potęsknić za fajkami bo śniegiem sypnęło i do sklepu się nie da a zapasów brakło. Pożyj Pan za parę stów nie dzień a miesiąc. A potem pisz Pan felietony o równości, o ile jeszcze perspektywa, którą Pan przyjmie będzie miała jeszcze coś wspólnego z tą, którą Pan dzisiaj prezentujesz.

  31. A gdzie były kobiety podczas wyrębu lasu? 🙂 Też rąbały?!

  32. Bardzo przyjemna i pozytywna strona. Napewno jeszcze tutaj wpadnę! Pozdrawiam

  33. Tak się wczytałem w szczegóły że zostawiłem godzinę jak nic:)

Skomentuj Arek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *